Album powstańców styczniowych

Tragedia powstania styczniowego z 1863 roku na długo wyryła się w pamięci, nie tylko wśród uczestników i ich rodzin, ale całego społeczeństwa. O swoich odkryciach związanych z powstaniem pisze prof. dr hab. Wiesław Caban z Instytutu Historii UJK.

Kilkanaście tysięcy młodych ludzi zginęło w nierównym boju z wojskami rosyjskimi, a około 40 tysięcy Polaków zostało zesłanych w głąb Imperium Rosyjskiego.

O pamięci powstania  styczniowego już pisano, to ciągle jednak za mało wiemy na temat pielęgnacji tradycji powstańczych na ziemiach litewsko-białoruskich, które przed rozbiorami wchodziły w skład Rzeczypospolitej. Powstaniu styczniowemu i dziejom syberyjskiej zsyłki poświęciłem wiele lat pracy mogę więc z całą odpowiedzialnością  powiedzieć, że w największym stopniu pamięć o powstaniu styczniowym pielęgnowano w  polskich dworach i dworkach szlacheckich na ziemiach litewsko-białoruskich. Pamięć o tych wydarzeniach przetrwała mimo terroru słynnego Murawjowa „wieszatiela” i jego następców. Wichry pierwszej, a potem drugiej wojny światowej, przyczyniły się do zagubienia wielu pamiątek (listów, pamiętników, czy fotografii) odnoszących się do tamtych wydarzeń.

Czasami historykowi się zdarza, że niespodziewanie natrafi na dokumentację, której wartość jest nieoceniona. Tak jest  w przypadku prawie stu fotografii uczestników powstania styczniowego, które zachowały się do naszych czasów. Na ślad tych fotografii naprowadziła mnie dwójka historyków z Grodna: doc. dr Alesia Sawczuk i doc. dr Aleś Radziuk. Podczas ostatniego mego pobytu, w czerwcu ubiegłego roku w Grodnie, postanowiliśmy wydać w formie albumu wspominane fotografie. Trafiły one w 1922 roku  do świeżo utworzonego Muzeum Historycznego w Grodnie (obecnie Muzeum Historyczno-Archeologiczne). Władze Wydziału Humanistycznego UJK podpisały z Muzeum Historyczno-Archeologicznym odpowiednie porozumienie i przystąpiliśmy do prac edytorskich.

Trochę historii o samym albumie. Wspominałem, że trafił on do Muzeum Historycznego w Grodnie świeżo po jego utworzeniu.  Został podarowany przez Piotra Markiewicza i według ustaleń Alesi Sawczuk widnieje na nim napis: Dla muzeum Grodzieńskiego ofiaruje Piotr Markiewicz. Grodno 23 Października 1922 r.”. Jednakże to nie Piotr Markiewicz zbierał pamiątki po powstaniu styczniowym, a jego rodzice Józefa i Waleria Markiewiczowie. Józef Markiewicz (1834 – 1923) urodził się w rodzinie szlacheckiej w powiecie nowogródzkim. Od dzieciństwa przejawiał duże zdolności muzyczne, pobierał nawet lekcje muzyki u samego  Stanisława Moniuszki. Po ukończeniu gimnazjum w Wilnie podjął studia medyczne na Uniwersytecie Moskiewskim. W 1860 roku powrócił do Grodna i przyczynił się do rozwoju lecznictwa w tym mieście. W czasie powstania styczniowego był członkiem tajnej organizacji powstańczej za co trafił na Syberię. Za nim na  zesłanie poszła żona Waleria. W 1868 roku został uwolniony, ale otrzymał jednocześnie zakaz powrotu w rodzinne strony. Osiadł więc w Warszawie, gdzie prowadził szeroką praktykę lekarską. W nieustalonych nam okolicznościach w 1878 roku objął posadę lekarza w znanym już wówczas uzdrowisku w Druskiennikach. Jego mieszkanie stało się miejscem zebrań dla Polaków z ziem litewsko-białoruskich przebywających na kuracji.  To prawdopodobnie wtedy pod wpływem dyskusji i wspomnień o powstaniu styczniowym zrodziła się myśl u Walerii i Józefa Markiewiczów zbierania fotografii uczestników powstania styczniowego z Grodzieńszczyzny. I tak na przestrzeni lat udało się zebrać prawie sto fotografii (tyle zostało do dziś),  które pod koniec życia przekazali synowi Piotrowi, zamieszkałemu w Grodnie.

Fotografie były wykonane w latach 1860-1866 w różnych miejscach Imperium Rosyjskiego, a także poza jego granicami (Paryż, Rzym, Nicea). Losy wielu osób z fotografii zasługują niewątpliwie na oddzielne opracowania . Tu wspomnę chociażby o dwóch osobach z zamieszczony fotografii, a mianowicie o Lucjanie Zawistowskim, uczestniku powstania, zesłańcu i samotnym uciekinierze z Syberii oraz o rodzinie Zdanowiczów.

Aleksander Zdanowicz (1805-1868) to znany wileński historyk, filolog, autor wielu podręczników. Jego syn Ignacy zrezygnował w 1862 roku z obrony doktoratu na Uniwersytecie Berlińskim i wrócił do Wilna. Za udział w powstaniu został powieszony. Ciała syna nigdy rodzice nie odnaleźli. Niewykluczone, że znalazło się ono wśród dwudziestu innych powstańców, których uroczysty pogrzeb miał miejsce 21 listopada 2019 roku na cmentarzu Rossa w Wilnie.

Fotografie pochodzą ze zbiorów Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Grodnie.

Rodzina Zdanowiczów

Lucjan Zawistowski

 

Ostatnia aktualizacja: Piotr Burda, 2020-06-02 13:10