Krew, pot i sekundy na ratunek. Za nami zawody z symulacji medycznej

Data publikacji: Czas czytania: 5 minuty czytania

To nie były zwykłe zajęcia praktyczne, a walka z czasem i ogromnym stresem.  30 maja w Collegium Medicum odbyły się zawody symulacji medycznej MedSim UJK 2026. Studenci musieli zmierzyć się z wymagającymi scenariuszami przygotowanymi przez praktyków, a głównym celem było sprawdzenie nie tylko indywidualnych umiejętności, ale przede wszystkim sprawnej komunikacji całego zespołu.

Za organizację całego przedsięwzięcia odpowiadali Kamil Litwin i Piotr Krzciuk oraz kierownik uczelnianego Centrum Symulacji Medycznych Katarzyna Zielony. Mocno wspierały ich Studenckie Koło Naukowe Symulacji Medycznej oraz Studenckie Koło Naukowe Golden Hour.

Kiedy gasną światła: ekstremalne scenariusze w piwnicy

Sędziowie nie oszczędzali przyszłych medyków, wrzucając ich na głęboką wodę. Jak relacjonował ratownik medyczny Bartosz Wydrych, jedno z zadań zakładało pomoc 45-letniemu mężczyźnie przygniecionemu stalową belką podczas prac budowlanych. Aby spotęgować presję, stację zlokalizowano w piwnicach, przy całkowicie zgaszonym świetle – uczestnicy pracowali wyłącznie w blasku latarek czołowych. Musieli nie tylko rozpoznać u pacjenta hipotermię i hiperkaliemię, ale ostatecznie podjąć walkę o jego życie po nagłym zatrzymaniu krążenia, wdrażając procedury zgodne z wytycznymi z 2025 roku.

Ogromnej empatii oraz opanowania wymagała też zadanie, gdzie zespół zajmował się 16-letnią Leną, która z ranami rąk twierdziła, że padła ofiarą pobicia przez ojca. Dopiero w trakcie medycznych i psychologicznych działań wyszło na jaw, że dziewczyna dokonała samookaleczenia. Studenci musieli poradzić sobie z silnymi emocjami pacjentki, współpracować z psychologiem, a dodatkową dynamikę i stres potęgowała obecność matki i ojca poszkodowanej w sali.

Leczymy pacjenta, a nie monitor!

Jedną z najcenniejszych lekcji wyniesionych z zawodów opisuje dr Mateusz Putowski oceniający zadanie na intensywnej terapii. Zespoły wchodziły do wydzielonej części oddziału, gdzie leżał pacjent z podejrzeniem ciężkiego wstrząsu septycznego. Był zaintubowany, podłączony pod respirator i miał założone wkłucie centralne, ale jego ciśnienie oraz wskaźniki oddechowe drastycznie spadały. Zadanie polegało na szybkiej analizie sytuacji i wychwyceniu błędów poprzedniej zmiany. Rurka intubacyjna była wsunięta za głęboko i źle uszczelniona, a leki podtrzymujące ciśnienie podłączono nieprawidłowo. Większość studentów była zdezorientowana gotową z pozoru sytuacją i wpatrywała się w obrazy radiologiczne i parametry kardiomonitora, przeoczając, że doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Z tej stacji płynie prosty, ale kluczowy wniosek: zawsze leczymy pacjenta, a sprzęt stanowi tylko nasz dodatek diagnostyczny.

Brak szerszego spojrzenia na wywiad z pacjentem utrudnił też zadanie, które oceniała m.in. dr Ewelina Nowak. Zespoły świetnie rozpoznawały krwawienie śródmózgowe u pacjentki, ale często nie powiązały tego faktu z jej głównym schorzeniem – migotaniem przedsionków i zażywaniem przez nią leku przeciwkrzepliwego. W efekcie zapominały o podaniu odpowiedniego antidotum powstrzymującego krwotok.

Walka o najmniejsze życia

Scenariusze testowały również współpracę na oddziałach noworodkowych. Paulina Podolska sędziowała zadanie, w którym studenci musieli przejąć opiekę nad bliźniętami z 36. tygodnia ciąży urodzonymi poprzez cięcie cesarskie. Uczestnicy musieli szybko podzielić siły. Pierwsze dziecko urodziło się w ciężkim stanie, uzyskując zaledwie 3 punkty w skali Apgar i wymagało od studentów natychmiastowej, pełnej resuscytacji. W tym samym czasie należało zająć się drugim noworodkiem w stanie średnim, u którego konieczne było zabezpieczenie i monitorowanie dróg oddechowych.

Wyzwania indywidualne w drodze po zwycięstwo

Oprócz pracy zespołowej, przyszli medycy zaliczali również cztery wymagające konkurencje solowe. W zadaniu pod kryptonimem „Telefon” wcielali się w rolę dyspozytora medycznego. Ich celem było odebranie dwóch wezwań i udzielenie prawidłowych instrukcji pomocy wyłącznie za pośrednictwem telefonu. Z kolei zadanie „Schody” testowało kondycję fizyczną ratowników, którzy w parach musieli jak najszybciej wbiec na piętro ze sprzętem medycznym, w tym z ciężkim defibrylatorem Lifepak, plecakiem ratowniczym i noszami. Stacja „Chirurg” sprawdzała z kolei technikę – od precyzyjnego chirurgicznego mycia rąk i nałożenia jałowego ubioru, aż po zręcznościowe zadanie wykonane na trenażerze laparoskopowym. Na koniec czekało wyzwanie „Profesor”, w którym studenci oglądali wcześniej nagrane filmy z pobierania krwi oraz intubacji, a następnie musieli bezbłędnie wypunktować wszystkie pomyłki popełnione przez osoby na wideo.

Nasza reprezentacja jedzie do Bydgoszczy

Zmagania w Collegium Medicum udowodniły, jak ogromny potencjał drzemie w przyszłych kadrach medycznych. Kiedy dochodzi do prawdziwego wypadku, kluczowa jest współpraca między lekarzem, pielęgniarką i ratownikiem medycznym. Wszyscy, którzy wzięli udział w symulacjach, zyskali doświadczenie niemożliwe do zdobycia w tradycyjnej sali wykładowej.

Po zsumowaniu wyników ze wszystkich zadań wyłoniono zwycięską drużynę. Pierwsze miejsce zajęła drużyna w skład której wchodzili studenci kierunku lekarskiego: Weronika Płachta, Cezary Wegenko, Joanna Lasoń i Łukasz Majkowski oraz student ratownictwa medycznego Kacper Zych. To właśnie ten zespół będzie reprezentować Uniwersytet Jana Kochanowskiego podczas nadchodzących ogólnopolskich zawodów z symulacji medycznej w Bydgoszczy. Trzymamy kciuki!

Czasopismo UJK
Okładka Nowego Głosu Akademickiego nr 4
Ostatnio dodane
Kalendarz wydarzeń
maj 2026
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie oraz dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb, korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookie na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookie użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień. Klikając „Akceptuję wszystkie”, zgadzasz się na przechowywanie plików cookie na swoim urządzeniu. Więcej w naszej polityce prywatności.