A tak bardzo nam piękna potrzeba!

Pracownicy Wydziału Prawa i Nauk Społecznych napisali wzruszające pożegnanie Karoliny Braziewicz.

A tak bardzo nam piękna potrzeba!

 

„Nic to wielkiego, nic zmieniającego świat...

Ot piękno samo w sobie.

A tak bardzo nam piękna potrzeba!”

…napisała w swoim ostatnim wpisie, z 30 sierpnia 2020 roku, na facebook’owym koncie Olga Karolina Braziewicz-Kumor. Oficjalnie Pani Doktor, Pani Olga, Pani Karolina. Dla bliskich Karolcia. Dla najbliższych Kaja. Mama dla Zuzi, Krzysia i Haneczki. Córka dla Janusza i Ewy. Siostra dla Marysi i Kuby. Żona dla Jakuba. Przyjaciółka dla Moniki. Odeszła w wieku 44 lat, 9 października 2020 roku, po latach zmagań z chorobą nowotworową.

Była członkiem naszej społeczności akademickiej, pracownikiem badawczo-dydaktycznym Katedry Ekonomii i Finansów, absolwentką Akademii Ekonomicznej w Krakowie, a wcześniej kieleckiego LO im. Stefana Żeromskiego. W pracy naukowej jej zainteresowania koncentrowały się wokół problematyki przedsiębiorczości. To jej uczyła studentów i o niej napisała pracę doktorską na temat: Stymulowanie przedsiębiorczości w sektorze MSP przez władze gmin województwa świętokrzyskiego, obronioną w 2013 roku w Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Promotor, Pan Profesor Piotr Bury, mówi o Karolinie „zdolna, pracowita, samodzielna”, studenci „wspaniały człowiek” (Arkadiusz K.).

Zainteresowania naukowe Karoliny nie były przypadkowe. Przedsiębiorczy człowiek jest „chętny do podejmowania różnych spraw i umiejący je pomyślnie załatwić” a sama przedsiębiorczość „szczególnym sposobem postępowania człowieka charakteryzującym się dynamizmem, aktywnością, umiejętnością przystosowywania się do zmieniających się warunków, zdolnością do dostrzegania i wykorzystywania szans, stawianiem sobie ambitnych celów, ciągłym poszukiwaniem twórczych ulepszeń”. Taka właśnie była ona sama. Przy czym, co kluczowe, cechy te wykorzystywała nie tylko dla swojego dobra osobistego, ale, przede wszystkim, dla czynienia dobra jako takiego. Dobrem tym obdarzała każdego napotkanego człowieka. Prostym, zdecydowanym, mądrym, chrześcijańskim dobrem. Któremu sama, swoją życiową postawą, dawała codzienne świadectwo.

Każde spotkanie z nią pozostawiało ślad: Olga S. wspomina: „To był rok 2016 i nasz Ostap pierwszoklasista. Rozpoczęcie roku szkolnego, pierwsze zebrania naszej 1-b. Dla nas to było bardzo ciężko, obcy kraj, obcy język, wszystko nowe i nieznajome. I ja stałam obok Ciebie (…) i już wtedy poczułam się tak ciepło.(…) Ty zawsze wspierała nas, zawsze byłaś taką miłą do naszych synów. (…) Kochamy Ciebie cała rodziną...” (pisownia oryginalna). Marta P. dodaje: „ (…) 12 lipca 2020 w szpitalu. Leżałyśmy obok siebie. (…) Choć znałam ją bardzo krótko, to zostawiła mi inny obraz świata, w pewnym sensie przewartościowała życie. Bardzo mądry, ciepły człowiek. Świetny rozmówca. Miałam nadzieję na więcej ...”. Pięknymi słowami opisała Karolinę dr Monika Stachowicz: „Karolina była jedną z niewielu osób, do których nikt nie miał żadnych <<zastrzeżeń>>. Na każdym polu żyła w zgodzie z innymi, ludzie ją po prostu lubili, bo Ona lubiła ludzi. Rzadko pozwalała sobie na krytykę innych, zwykle wysłuchiwała i pocieszała zamiast pouczać. Mimo, że życie doświadczało Ją na każdym kroku, do końca wysyłała uśmiech. 17 lat (wspólnej pracy zawodowej – przyp. aut.)  to bardzo dużo, z drugiej - chwila...”. Anna M. mówi o niej „prawdziwa”: „Z wadami, zaletami, świadoma ich. Nic nie udawała. Prawdziwa, i bardzo mądra, wesoła - wspaniała dla mnie. Wyjątkowa bardzo.”. Dr Katarzyna Chojnacka dodaje: „...dlatego tak ciężko się rozstać mimo, że rozum mówi, że jej już jest lepiej...takie nasze samolubstwo, że niektórych chcielibyśmy zatrzymać obok siebie<<na zawsze>>".

Karolina była osobą głęboko wierzącą. Satysfakcjonujące miejsce dla swojego duchowego rozwoju znalazła w społeczności Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego. Ale to także było doskonałe miejsce dla wyrażania się jej zdolności organizatorskich. W tym, poprzez tworzenie spektakularnego wydarzenia w postaci Indiańskiej Wioski w Zaborzu, którą współorganizowała. Przewinęło się przez nią, przez kilkanaście lat, tysiące dzieci na letnich dziennych obozach. Małych Apaczów, Czejenów, Dakotów rywalizujących sportowo i rozwijających się twórczo. Dni wypełnione śmiechem a każdy okraszony nauką Wodzów o elementarnych wartościach: współczuciu, odwadze, miłości. „Niebo się raduje, że jesteś Tam... Serce płacze, że nie ma Cię tu... Razem z Januszem zrobicie najlepszą Wioskę tam u Góry!” (Marysia B.). Z Januszem, czyli ks. Januszem Daszutą, pastorem zboru, zmarłym dwa lata temu.

Każdy zapamięta ją nieco inaczej – ja przez pryzmat teczek rekrutacyjnych, zabaw naszych córek, zachodów słońca w Zaborzu, koni, czerwonych korali, kolczyków z pawimi piórami, malutkiego ciepłego mieszkanka i dużego drewnianego domu, szarlotki, dzieci noszonych w chuście, obrony doktoratu, czekoladek w szpitalnej izolatce, konferencyjnie rozbitego nosa, fruwającej spódnicy, torebki Obag, politycznej przygody, ukwieconej marynarki, samodzielnie lepionych ceramicznych miseczek i figurek na ostatnie bożonarodzeniowe prezenty dla bliskich. I przez pryzmat rozmów z nią, jej obecności, jej uważności.

Karolina była piękną i wyjątkową kobietą. Optymistyczną, uśmiechniętą, radosną. Pełną życia i pasji. Życzliwą, troskliwą, wyrozumiałą i mądrą. Z nieustannie otwartym sercem dla innych. Wspaniałą, cudowną, kochaną osobą – córką, mamą, siostrą, partnerką, koleżanką, przyjaciółką. Te słowa wypowiadane są nieustannie. Tak jak słowa żalu, rozpaczy i bólu po jej stracie.

Setki kondolencji i wyrazów współczucia płyną do najbliższych Karoliny. Nie tylko z tego najbliższego środowiska ale i ze wschodu i zachodu świata:  “We are so sorry to hear of Karolina’s passing.” (Alice L.), “Karolina was such an inspiration to so many. (Brian D.), „Чому? Чому йдуть такі люди? З цим неможливо миритись.” (Соломія К.), “The Lord keep her in his loving arms” (Greg M.).

Składam, w imieniu swoim oraz koleżanek i kolegów z Wydziału Prawa i Nauk Społecznych UJK głębokie wyrazy współczucia Rodzicom, dziękując za ich heroiczną walkę o każdy dzień życia Karoliny i ich nieustanną gotowość wsparcia, pozwalającą jej się tak pięknie rozwijać. Kierujemy ogromne wyrazy ubolewania do Jakuba, Zuzi, Krzysia i Hani oraz Rodzeństwa Karoliny i wszystkich osób Jej bliskich. Niech Boże błogosławieństwo będzie z Wami każdego dnia.

Obecność Karoliny była wielką wartością dla świata. Jej odejście jest niewyobrażalną stratą. Dziękujemy za dar Jej obecności i możliwość Jej poznania. Jak to trafnie ujęła dr Anna Dybała: „Owacja na stojąco za Jej piękne życie....”

W tym szczególnym czasie siła słów męża Karoliny, Jakuba Kumora, mi osobiście pomaga: „Była wierzącą w śmierć i zmartwychwstanie pana Jezusa. Jest z Panem”. Niech  Wam wszystkim, przepełnionym żałobą, słowa te dodadzą siły.

 

Edyta Łyżwa i Przyjaciele z Wydziału Prawa i Nauk Społecznych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego


Dr Karolina Braziewicz - Kumor zmarła 10 października w wieku 44 lat. Uroczystość pogrzebowa zostanie odprawiona w czwartek, 15 października o godzinie 13 w Zaborzu na terenie Wioski Indiańskiej, w warunkach polowych.
Po zakończeniu uroczystości nastąpi odprowadzenie na cmentarz Komunalny w Cedzynie.

Zamiast kwiatów bliscy Karoliny proszą o drobne datki, które zostaną przeznaczone na organizację nowej Wioski Indiańskiej. Można też wpłacać datki na konto Wioski Indiańskiej 37 1050 1416 1000 0090 8000 7538 z dopiskiem „Kwiaty pamięci o Karolinie”.

Ostatnia aktualizacja: Piotr Burda, 2020-10-26 09:51